<title_newspaper=”Trybuna Ludu”> 
<title_article=”Kultura nie tylko dla wielkich miast”> 
<author_1=”Włodzimierz Sokorski”>
<author_2=””> 
<language=”pl”> 
<style=”press”>
<year="1954">
<month="3">
<date=”1954-03-11”>
<period=”d”>
<status=”1_obieg”>
<support=”paper”>
Jeżeli jednak tym imponującym liczbom przyjrzymy się bliżej, zobaczymy, że rozwój życia kulturalnego ogarnął przede wszystkim wielkie centra oraz Ziemie Odzyskane, natomiast nie dotarliśmy wystarczającej mierze na wieś. 
Na 36.738 imprez, które zorganizowaliśmy w 1953, r., na wieś przypadło zaledwie 3.208 to jest 8,7 proc. Podobnie na 19 milionów 300 tysięcy widzów, na wieś wypadło tylko 964 tysiące, to znaczy zaledwie 5 proc. Bliższa analiza tych liczb wskazuje, że poważne zwichnięcie równowagi istnieje również pomiędzy centralnymi miastami, a miastami wojewódzkimi, między miastami powiatowymi a osiedlami fabrycznymi. 
Przykładem tego stanu rzeczy była chociażby Nowa Huta, w której teatr zawodowy był w ciągu 1952 roku zaledwie 2 razy, a jedyne kino posiadało 120 miejsc. Pewna poprawa nastąpiła dopiero w 1953 roku, m. in. otworzono drugie kino na 540 osób. A wiemy przecież, że w innych osiedlach fabrycznych sprawa wygląda jeszcze gorzej.
Jeżeli teraz spróbujemy przeprowadzić analizę porównawczą widzów chodzących do teatrów, oper, filharmonii, w stosunku do małych miast i wsi otrzymamy obraz również niewesoły. O ile bowiem w Warszawie na tę, czy inną imprezę artystyczną l obywatel przeciętnie trafia 5 razy do roku, to w Poznaniu, Wrocławiu — 4 razy, w Krakowie, Stalinogrodzie, Szczecinie — 3 razy, w Białymstoku, w Rzeszowie, Olsztynie — 2 razy. Natomiast na wsi na 12 mieszkańców zaledwie 1 trafia na jakąkolwiek imprezę.
Podobnie czytelnictwo na wsi jest znacznie niższe niż w mieście. O ile na l obywatela w mieście przypada przeciętnie 2,5 książki, to na wsi — na jednego mieszkańca przypada 1 książka. W oddziaływaniu miasta na wieś najlepiej wygląda woj. stalinogrodzkie, bo na wieś przypada tu 19 proc. ogółu imprez, szczecińskim — 13 proc., w opolskim — 10 proc. Najgorzej jest w woj. rzeszowskim, kieleckim, białostockim, warszawskim i łódzkim.
</support> 
</status> 
</period> 
</date> 
</month> 
</year> 
</style> 
</language> 
</author_2> 
</author_1> 
</title_article> 
</title_newspaper>
